
Wpaść do KampOtu c.d. – Ostatni dzień w Kambodży – Azja cz. XIII
Wpaść do KampOtu :) – Azja cz. XII
Witam wszystkich po baaaardzo długiej przerwie. Niestety brakowało mi czasu zarówno prywatnego jak i zawodowego. Zdałem sobie sprawę dwa miesiące temu, że minął już ponad rok od momentu kiedy wróciliśmy z wyprawy do Tajlandii i Kambodży, a moja fotorelacja nie doczekała zakończenia na tym blogu. Dlatego dziś dwa wpisy. Pierwszy z nich właśnie czytacie/oglądacie.
Kolejna zmiana miejsca – Kambdodża – Azja cz. IX
Zbliża się koniec kolejnego miesiąca, dlatego też postanowiłem umieścić następny wpis z wyprawy do Azji. Tym razem wybieramy się w bardzo długa podróż z miejscowości Siem Reap gdzie mimo, iż spędziliśmy tam tylko 3 dni zwiedziliśmy na prawdę wiele fascynujących i ciekawych miejsc.
Siem Reap opuściliśmy w bardzo oryginalny sposób – na pace starego pickupa (część bo ok 5 osób jechała w szoferce+ kierowca).
Koniaków – bez koronek, za to z Piotrkiem i Martą (zapowiedź)
16 lipiec 2011 – pierwszy pogodny dzień po kilku obfitych w deszcz. Tym razem kierunek Bielsko-Żywiec-Koniaków-Istebna. Główna część sesji odbyła się w Koniakowie, miejscowości rozsławionej w Polsce dzięki słynnej Koronce koniakowskiej. My tym razem nie zawitaliśmy do żadnego sklepu i/lub manufaktury gdzie powstaje wyżej wymieniona koronka.
Pływające wioski – Kambodża, cz. VIII
Po ponad miesięcznej przerwie w opowieściach o moim pobycie w Tajlandii i Kambodży pora na kolejną perełkę. Tym razem chciałem Wam pokazać jeden z biedniejszych terenów Kambodży, gdzie ludzie nie mają swojej ziemi – dosłownie. Mieszkają na wodzie w prowizorycznych domach/szałasach i/lub łodziach. Głównym źródłem dochodów tych ludzi jest połów i sprzedaż ryb. Ich codzienne życie to godziny spędzone na łodziach, które służą nie tylko jako źródło zarobku ale przede wszystkim transportu. Zapraszam na fotorelację z tego na prawdę niesamowitego, pięknego i przygnębiającego miejsca jednocześnie.
Złoto, kadzidło i …woda – Azja cz. III
Po dłuższej przerwie postanowiłem nagrodzić „wiernych” czytelników i obserwatorów mojego bloga i dziś a tak właściwie dziś i jutro (drugi wpis po 24:00) umieszczę aż dwa wpisy. pierwszy z nich właśnie przeglądacie.
Zaczynamy od bardzo znanej na całym świecie świątyni Wat Pho, nazywanej świątynią odpoczywającego buddy. Turyści tacy jak my będą szukali i pytali bardziej o leżącego buddę.
Dlaczego warto zobaczyć kolejną świątynię z kolejnym posągiem buddy? A to dlatego …..






























