22 sty 2012
0
Wstecz

Wpaść do KampOtu :) – Azja cz. XII


kampot_1_35

Witam wszystkich po baaaardzo długiej przerwie. Niestety brakowało mi czasu zarówno prywatnego jak i zawodowego. Zdałem sobie sprawę dwa miesiące temu, że minął już ponad rok od momentu kiedy wróciliśmy z wyprawy do Tajlandii i Kambodży, a moja fotorelacja nie doczekała zakończenia na tym blogu. Dlatego dziś dwa wpisy. Pierwszy z nich właśnie czytacie/oglądacie.
Poprzednio zaprosiłem Was do stolicy Kambodży Phnom Penh, miasta pełnego życia, ruchu, zgiełku, samochodów i motorów. Tym razem przenosimy się na południe Kambodży, nad morze, do spokojnego, wręcz wymarłego na pierwszy rzut oka, miasta Kampot.

Kampot to miasto z zabudową kolonialną, w ogóle nie przypominające miasta azjatyckiego. Wiele budynków jest w złym stanie, wiele w ruinie, a inne zostały zaadaptowane na bary, restauracje, hotele  i budynki użyteczności publicznej. Zastanawia mnie, dlaczego nie zrobiłem zdjęć samego miasta i jego klimatycznych, jednakowych uliczek i nie mogę znaleźć na to pytanie odpowiedzi. Jedynym zdjęciem jest to poniżej, kiedy czekamy na kolację w jednej z knajpek.

Witold Saternus Fotografia

Po chwili namysłu chyba doszedłem do tego, dlaczego nie mam zdjęć z miasta – prawie całymi dniami byliśmy w podróży – zawsze było coś do zobaczenia, a wieczorem było już ciemno więc aparat pozostawał w plecaku. Pierwszym miejscem do którego się udaliśmy były pola solne, jednak nie udało nam się zobaczyć białych pól – powód – przyznam szczerze, nie pamiętam :)

Witold Saternus Fotografia

Następnie udaliśmy się do znanych w okolicy jaskiń, w których skały przypominały różne zwierzęta. Niestety mimo prób nie udało mi się uwiecznić ich na zdjęciach. Ale na żywo na prawdę było widać to o czym mówił nasz przewodnik :) Po dotarciu na miejsce pierwsze co ujrzeliśmy to wielka tablica z informacją, że teren na którym się znajdujemy został rozminowany w roku 2009. Miła informacja, która daje do myślenia.

Witold Saternus Fotografia

Od razu przyłączyła się do nas grupka dzieci, które chcąc zarobić postanowiły same od siebie zostać naszymi przewodnikami. Z racji tego, że dzieci te najprawdopodobniej bardzo systematycznie uczęszczały na lekcje języka angielskiego zaczęły nas wypytywać o wszystko co możliwe i opowiadać o wszystkim co jest dookoła.

Witold Saternus Fotografia Witold Saternus Fotografia

Jaskinie do których zmierzamy znajdowały się dość wysoko – część trasy przeszliśmy bardzo ciekawymi, rzeźbionymi schodami (a dokładniej schodami z rzeźbionymi balustradami)

Witold Saternus Fotografia

A taki widok rozciągał się z góry :)

Witold Saternus Fotografia

Następnie weszliśmy do jaskiń.

Witold Saternus Fotografia Witold Saternus Fotografia Witold Saternus Fotografia

Witold Saternus Fotografia

Poniżej przedstawiam moje ulubione zdjęcie, przedstawiające dziewczynkę straszącą małpy, które zakradały się do jaskini.

Witold Saternus Fotografia

A zakradały się po to :)

Witold Saternus Fotografia

Po zakończeniu zwiedzania daliśmy kilka dolarów dzieciakom, za dobrą robotę i towarzystwo.

Witold Saternus Fotografia

Ruszamy dalej. Czy znacie powiedzenie "Uciekaj, gdzie pieprz rośnie"? Zastanawialiście się co ono tak dokładnie oznacza? Gdzie rośnie ten pieprz? Ja już WIEM!!!! Rośnie kilkanaście kilometrów od Kampotu w Kambodży :) Właśnie to był nasz kolejny cel – plantacja pieprzu. Prawdopodobnie większość z Was (jak i ja do tamtego dnia) nie wiedzieliście jak wygląda i rośnie pieprz. Otóż pieprz rośnie podobnie jak winogrono i podobnie jak winogrono wygląda. Rośnie na tyczkach wysokości około 3.5 metra.
 

Witold Saternus Fotografia

Tak wygląda pieprz zerwany prosto z krzaka. Ma smak i aromat tego znanego nam wszystkim z kuchni. Włożyłem sobie tą gałązkę do plecaka i zapomniałem. Wyciągnąłem w Bangkoku po 3 dniach – był pomarszczony i czarny, czyli taki jaki wysypujemy z torebek zakupionych w sklepie :)

Witold Saternus Fotografia

Poniższe zdjęcie przedstawia naszego przewodnika, który jako nieliczny mieszkaniec Kambodży widział więcej niż swoje miasto czy kraj. Na stałe mieszka we Francji, gdzie ma rodzinę i pracę. Przyjeżdża do Kambodży tylko na 3 miesiące, gdzie pracuje jako anglo i francuskojęzyczny przewodnik. Zna chyba też holenderski :)

Witold Saternus Fotografia Witold Saternus Fotografia Witold Saternus Fotografia

Zdjęcie poniżej nie przedstawia bynajmniej pszenicy, ale też zboże – ryż. Tak właśnie wygląda świeżo zebrany ryż, jeszcze w "łupinkach".

Witold Saternus Fotografia Witold Saternus Fotografia

A tak wygląda ususzony pieprz.

Witold Saternus Fotografia

Jak widać, żadna chemia, maszyny czy przemysłowa działalność – prywatne osoby, plantatorzy pracujący własnymi rękami. Mijaliśmy wiele posesji, gdzie przy płotach, a czasem i przy drodze suszyły się chili, ryż, pieprz i inne przyprawy, które odsprzedawane są do sklepów.

Witold Saternus Fotografia

Na zakończenie trochę relaksu. 30 minut łodzią na wyspę i wolny czas 1,5 godziny na popływanie w czystej i niesamowicie ciepłej wodzie, poczytanie książki czy opalanie się.

Witold Saternus Fotografia Witold Saternus Fotografia Witold Saternus Fotografia Witold Saternus Fotografia

Można też było wynająć domek. Ale jeszcze nas to czeka na wyspie Koh Chang w Tajlandii, więc dziś tylko trochę odpoczynku po całym dniu w podróży.

Witold Saternus Fotografia Witold Saternus Fotografia Witold Saternus Fotografia Witold Saternus Fotografia Witold Saternus Fotografia Witold Saternus Fotografia Witold Saternus Fotografia Witold Saternus Fotografia Witold Saternus Fotografia

 

Zapraszam już niebawem na kolejną relację z Kampotu, w Kambożdy.

Podziel się:
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • email
  • Gwar
  • MSN Reporter
  • MySpace
  • RSS
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks
  • Yahoo! Buzz

*

Wstecz