W stolicy Kambodży – Phnom Penh, Azja cz. XI
Witam wszystkich odwiedzających mojego bloga oraz tych, którzy trafili na niego po raz pierwszy. Jak widać po dacie wpisu, prawie miesiąc nie było zmian na tej stronie.
Wynikało to z braku czasu, którego nadal nie mam. Postanowiłem jednak, że dziś poświęcę kilka minut na wrzucenie paru zdjęć z mojego wyjazdu do Tajlandii i Kambodży.
Od mojego powrotu z Azji minął prawie rok, a ja nadal nie podzieliłem się wszystkimi wrażeniami oraz zdjęciami z mojej podróży życia.
Zapraszam na odsłonę nr XI fotorelacji z pobytu w Azji.
Część jedenasta jest kontynuacją fotoreportażu z Phnom Penh w Kambodży, którą umieściłem dnia 1 września br.
Od przyjazdu do stolicy Kambodży minęły 3 dni, od tragicznych wydarzeń w których śmierć poniosło blisko 300 osób (czytaj: http://blog.witoldsaternus.pl/index.php/2011/09/w-stolicy-kambodzy-phnom-penh-azja-cz-x/) .
Wybraliśmy się na targowisko, którego główna część mieści się pod pewnego rodzaju "symbolem" Phnom Penh", złotą (właściwie żółtą) kopułą w centrum miasta. Oczywiście słowo symbol, nie odnosi się do żadnej historii, opowieści, tradycji czy wierzeń – mam na myśli raczej coś w rodzaju Wieży Eiffla i Paryża. oczywiście jest to porównanie nie na miejscu, ale…..z resztą mniejsza z tym
Targ robi dość spore wrażenie – można tu kupić prawie wszystko, oczywiście jak to w całej Azji – królują podróbki znanych marek

Rolex za 6 dolarów?? Czemu nie

Więcej zdjęć na targu nie robiłem, ponieważ ścisk ludzi i duży ruch był dla mnie (a raczej dla mojego sprzętu) niebezpieczny. Po wyjściu z targowiska, przejściu kilku niezbyt pachnących dzielnic, na których można było spotkać w niewielkim odstępie europejskie luksusowe samochody takie jak BMW X6 czy Range Rower Discovery, udaliśmy się do restauracji znajdującej się na samym szczycie niewielkiego wieżowca. Tutaj wykonaliśmy kilka zdjęć miasta widzianego z góry.

W prawym dolnym rogu Targowisko widziane z góry…

..a tu nieco lepszy widok

Następnie zwiedzając dalej uliczki Phnom Penh natknęliśmy się na kompleks świątynny w centrum. Tutaj zostałem zaproszony przez buddyjskiego mnicha, który udzielił mi błogosławieństwo w niewielkiej grocie, znajdującej się w świątyni. Pozwolił mi wykonać zdjęcie wewnątrz. Oto ta fotografia

Ruszamy dalej, mijając kolejne świątynie i świątynki. Niestety nie każde są piękne, eleganckie i przytulne (jeśli można to tak nazwać). Niektóre wyglądają jak targi przedświąteczne w okresie Bożego narodzenia w wielu polskich miastach – dowód na poniższym zdjęciu. Niestety z racji tego, ze obraz jest statyczny nie można tego przedstawić i opisać dokładnie tak, jak wyglądało to na żywo. A było wesoło

Wracamy w okolice naszego hotelu wzdłuż rzeki, przy której umieszczono chyba wszystkie flagi świata. Była i polska flaga, dlatego trzeba było zrobić zdjęcie

A poniższe zdjęcie przedstawia barkę (jedną z wielu) z konstrukcją, która dwa dni temu podczas obchodów święta wody prezentowała się na prawdę niesamowicie
(zobacz: http://blog.witoldsaternus.pl/index.php/2011/09/w-stolicy-kambodzy-phnom-penh-azja-cz-x/)

Poniższe zdjęcie przedstawia zabudowania królewskie, których nie udało nam się zwiedzić. Zostały zamknięte z powodu wydarzeń z dwóch dni wstecz i faktem ogłoszenia żałoby narodowej w Kambodży.
(czytaj: http://blog.witoldsaternus.pl/index.php/2011/09/w-stolicy-kambodzy-phnom-penh-azja-cz-x/)

A takie cuda (mowa o roślince
) można spotkać zarówno w Tajlandii jak i Kambodży w wielu miejscach. Głównie przy zabudowaniach królewskich.

Poniżej ja, w pewnego rodzaju parku, deptaku, rynku?? …. Wbrew pozorom, pomimo upału najlepiej nosić długie spodnie i/lub długi rękaw.

Poniższe zdjęcie przedstawia tylko ułamek czarnej strony Phnom Penh – bezdomne dzieci, handel ludźmi i prostytucja nieletnich. Wszystko to wynika z braku pieniędzy na życie tysięcy rodzin w Kambodży.


Niestety z jednej strony bieda i tragedia zwykłego człowieka zderza się z przepychem i bogactwem – poniżej luksusowe hotele dla najbogatszych turystów z całego świata. Doba w takich hotelach zaczyna się od kilkuset złotych. Pokoje, hole, recepcja wyłożone marmurami, złoceniami. Na parkingach same luksusowe samochody.

A tu zbliża się wieczór, ostatni jaki spędzimy w stolicy i już jutro z samego rana udamy się w dalszą podróż.

Poniższe zdjęcie jest dla mnie swego rodzaju pamiątką związaną z tragedią sprzed dwóch dni, gdzie na moście zginęło blisko 300 osób.
To co po nich pozostało to właśnie takie buty.
Oczywiście ten nie należał do żadnej z ofiar, znalazłem go niedaleko rzeki , gdzie ludzie podziwiali obchody święta wody.
But został zgubiony w tłumie.

Udajemy się na ostatnie piwko, ostatniego wieczora w Phnom Penh

Postanowiłem sfotografować ruch na ulicy, wychodząc niemal na jej środek

A widok jadących rodzin na jednym motorze przestał nas dziwić po 4 dniach.
Tutaj TYLKO 4 osoby – jechało i 6 na jednym dwukołowcu. Pomijam sytuacje z prowincji, gdzie motory wyposażone w przyczepy woziły i po 20-kilka osób.

A to ostatnie zdjęcie tuż przed wyjazdem ze stolicy, dnia 4-go. Mnich czekający na transport pod naszym hotelem.

Zapraszam na kolejne części mojej fotorelacji z Azji
