
Kolejna zmiana miejsca – Kambdodża – Azja cz. IX
Zbliża się koniec kolejnego miesiąca, dlatego też postanowiłem umieścić następny wpis z wyprawy do Azji. Tym razem wybieramy się w bardzo długa podróż z miejscowości Siem Reap gdzie mimo, iż spędziliśmy tam tylko 3 dni zwiedziliśmy na prawdę wiele fascynujących i ciekawych miejsc.
Siem Reap opuściliśmy w bardzo oryginalny sposób – na pace starego pickupa (część bo ok 5 osób jechała w szoferce+ kierowca).
Prawie 100km do Kościoła, niemal doba pracy czyli – zapowiedź kolejnych zdjęć ślubnych jakie pojawią się na moim blogu.
Tym razem wrzucam zapowiedź kolejnego ślubu jaki miałem okazję fotografować. Beniamin i Justyna to para młodych ludzi mieszkających w Rudzie Śląskiej. Ich ślub na pewno zapamiętam na długo.
Nie z tego powodu, że trafili do mnie dzięki największym w Polsce targom ślubnym w Katowicach, nie dlatego, że zostałem wybrany przez nich mimo iż w grę wchodził naprawdę dobry, znany i ceniony konkurent oraz nie dlatego, że dzięki nim poznałem trochę Śląska gdyż przygotowania odbywały się w Rudzie Śląskiej, Chorzowie i Świętochłowicach, a ślub w Pszczynie.
Również nie dlatego, że tego dnia miałem awarię klimy w samochodzie, a jechałem w 30-sto stopniowym upale w korku z Rudy Śląskiej do Pszczyny.
Koniaków – bez koronek, za to z Piotrkiem i Martą (zapowiedź)
16 lipiec 2011 – pierwszy pogodny dzień po kilku obfitych w deszcz. Tym razem kierunek Bielsko-Żywiec-Koniaków-Istebna. Główna część sesji odbyła się w Koniakowie, miejscowości rozsławionej w Polsce dzięki słynnej Koronce koniakowskiej. My tym razem nie zawitaliśmy do żadnego sklepu i/lub manufaktury gdzie powstaje wyżej wymieniona koronka.
Basia i Łukasz – ślubnie i w plenerze
Dokładnie miesiąc i jeden dzień temu umieściłem wpis zapowiadający kolejny wpis czyli właśnie ten który czytacie i oglądacie. Chodzi o zdjęcia ze ślubu i pleneru Basi i Łukasza. Dziś znalazłem chwilkę czasu i postanowiłem w końcu go umieścić na moim blogu. W kolejce czekają już następne, ale znowu będę musiał odczekać jakiś czas by znaleźć chwilkę na ich umieszczenie.
Pływające wioski – Kambodża, cz. VIII
Po ponad miesięcznej przerwie w opowieściach o moim pobycie w Tajlandii i Kambodży pora na kolejną perełkę. Tym razem chciałem Wam pokazać jeden z biedniejszych terenów Kambodży, gdzie ludzie nie mają swojej ziemi – dosłownie. Mieszkają na wodzie w prowizorycznych domach/szałasach i/lub łodziach. Głównym źródłem dochodów tych ludzi jest połów i sprzedaż ryb. Ich codzienne życie to godziny spędzone na łodziach, które służą nie tylko jako źródło zarobku ale przede wszystkim transportu. Zapraszam na fotorelację z tego na prawdę niesamowitego, pięknego i przygnębiającego miejsca jednocześnie.





























