
Od przygotowań do wyjścia
Niestety nie mam za dużo czasu ostatnio i brakuje wpisów na blogu – głównie ze ślubów. Właśnie wybieram się w objęcia Morfeusza ponieważ mamy godzinę 01.:19, a od rana znowu praca. Dziś mniej tekstu, więcej zdjęć.
Piękno prostoty – czyli coś z nieczego
Witam wszystkich.
Zastanawiałem się czy wrzucać, ten nic niedający większości wpis, ale jednak z racji zawodu i faktu iż znajomi (i nie tylko) z branży czytają mojego bloga postanowiłem to zrobić. Dla tych którzy myślą, że postanowiłem pochwalić się nowym zakupem od razu napiszę – jesteście w błędzie!
China Town – Watykan Bangkoku – Azja cz. IV
Złoto, kadzidło i …woda – Azja cz. III
Po dłuższej przerwie postanowiłem nagrodzić „wiernych” czytelników i obserwatorów mojego bloga i dziś a tak właściwie dziś i jutro (drugi wpis po 24:00) umieszczę aż dwa wpisy. pierwszy z nich właśnie przeglądacie.
Zaczynamy od bardzo znanej na całym świecie świątyni Wat Pho, nazywanej świątynią odpoczywającego buddy. Turyści tacy jak my będą szukali i pytali bardziej o leżącego buddę.
Dlaczego warto zobaczyć kolejną świątynię z kolejnym posągiem buddy? A to dlatego …..
Radość z wygranej
Wczoraj (tj. 17.03.2011) drużyna hokejowa z mojego miasta wywalczyła 3 miejsce w Mistrzostwach Polski Seniorów w hokeju na lodzie.
Zostałem poproszony o wykonanie kilku zdjęć bardzo późnym wieczorem. Mróz dokuczał potwornie, ale atmosfera była na prawdę gorąca. Nie wiem ilu dokładnie kibiców czekało na przyjazd zwycięskiej drużyny powracającej z wyjazdowego, szczęśliwego dla nich meczu, ale jak na zimny marcowy wieczór w godzinach 22-23 to na prawdę sporo.
Po 30 minutach oczekiwania (mojego - inni czekali nawet godzinę) pojawił się autokar. Już wtedy można było się spodziewać co się będzie działo za kilka chwil na hali lodowiska, gdzie na drużynę czekały trybuny pełne kibiców.
Zanim powiecie „TAK”
Minęło 4 dni od momentu kiedy umieściłem na blogu ostatniego posta, a już zaczęły się pytania kiedy następny materiał.
Postanowiłem więc, zamiast za głosem rozsądku iść spać jest bowiem godzina 00:45, umieścić kilka zdjęć z sesji narzeczeńskiej Asi i Sebastiana. Sesja odbyła się we wrześniu 2010, a z racji tego że blog „spłodziłem” w marcu 2011 zdjęcia pojawiają się dopiero teraz – Ci co czytają moje wypociny, wiedzą iż powtarzam to z uporem maniaka.
„Rozgrzany lód” – czyli TH Unia Oświęcim w akcji
W sezonie 2010/2011 zwróciło się do mnie Towarzystwo Hokejowe Aksam Unia Oświęcim z pytaniem czy nie zechciałbym z nimi współpracować jako fotoreporter na meczach oświęcimskiej drużyny. Pomyślałem, że będzie to ciekawe wyzwanie z racji faktu iż nigdy tego typu zdjęć na tego typu obiektach jak lodowisko nie robiłem. Powinienem też przemilczeć fakt, iż mając lat prawie 30-ści nigdy do tej pory nie byłem na meczu hokejowym, a mieszkam niedaleko lodowiska
Ale stało się umowę spisaliśmy i z meczu na mecz coraz bardziej zacząłem się wciągać w ten szybki i widowiskowy sport.
Posłuchaj „30 sekund…”
Właśnie dziś przyszły do mnie z Anglii zamówione tydzień temu 2 płyty zespołu „30 Seconds to Mars”. Ich muzyka przyciągnęła mnie głównie z racji dźwięków fortepianu (uwielbiam ten instrument w każdym gatunku muzycznym) i chórków.
Staszek i Monika z górami w tle
Oto mój pierwszy ślubny post. Co prawda sesja z ubiegłego roku, ale w jakiś sposób zaległości takie jak prowadzenie bloga’a muszę nadrobić
Staszka i Monikę poznałem 3 tygodnie przed ślubem. Są to młodzi, bardzo sympatyczni ludzie. Staszek pochodzi z Murzasichle niedaleko Zakopanego, a Monika mieszka w moim rodzinnym mieście (Oświęcimiu). Tu się poznali, tutaj pobrali i tu zamieszkali, ale na plener ślubny wybrali piękne Zakopane.
Budda, Król, a potem długo nic.. – Azja cz. II
Drugi dzień w Bangkoku. To co zobaczyliśmy zasługuje na zupełnie osobny wpis.
„Natężenie świadomości”
Słucham na prawdę różnego rodzaju muzyki, ale dziś wpadło mi w ucho to oto dzieło – z płyty Grzegorza Turnała „Natężenie Świadomości”
„One night in Bangkok” – Azja cz. I
Po ponad rocznych przygotowaniach i planowaniach stało się.
12.11.2010 – wyruszyliśmy siedmioosobową grupą w długą i daleką podróż. Przed nami 5-cio godzinna trasa samochodem do Warszawy. Pobudka 02:00, wyjazd 04:00 – zapakowani, zwarci i gotowi ruszyliśmy






























